Sztuka prezentacji produktu w sieci

01.02.2021 | Szacowany czas czytania: 5 min

Sztuka prezentacji produktu w sieci

O tym, że handel przenosi się do sieci, nie trzeba już nikogo informować, ale tempo tego transferu jednak zaskakuje. Przyczyn przyspieszenia jest kilka. Po pierwsze – dzięki rozbudowanej infrastrukturze i rozwojowi firm kurierskich kupowanie w sieci jest coraz wygodniejsze. A wygoda to potężna, rozpędzająca świat siła.   

Kolejnym powodem jest stopniowa zmiana profili galerii handlowych, które obecnie przechodzą transformację w centra rozrywkowo-gastronomiczne. Ostatnim ważnym czynnikiem jest oczywiście pandemia, która może nie zmieni trwale wszystkich branż, ale w obszarze e-commerce zostawi po sobie głębokie ślady. Jak gwałtownie przyspieszające auto wyścigowe.

"Tak tylko się rozglądam"

Użytkownik, który trafia do sklepu internetowego nie staje się automatycznie klientem z pełnym koszykiem. O jego pogłębione zainteresowanie i chęć zakupu trzeba powalczyć. Na początku jest jak spacerowicz w tradycyjnej galerii – wchodzi, rozgląda się, przerzuca wieszaki i czeka, aż coś wpadnie mu w oko. Jeśli tego nie znajdzie, wyjdzie.

Do przykuwania spojrzeń służą naturalnie zdjęcia, prezentacje 3D, animacje i filmy. Zasada jest prosta – ma być atrakcyjnie i jednocześnie zgodnie ze stanem faktycznym. Ważne, żeby nie zapominać tu o zabiegu podstawowym, czyli o brandingu. Szkoda by było, gdyby materiały stworzone dużym nakładem sił i czasu, rozeszły się po internecie bez informacji o tym, do kogo należą.

Nie musimy Cię chyba przekonywać do tego, że zdjęcia powinny być zrobione profesjonalnie. Prawda? Ważna jest też ich treść – produkt pokazujemy z tych stron, które mają znaczenie. Czyli najczęściej ze wszystkich. Klient będzie chciał zobaczyć rozmieszczenie gniazd na sprzęcie elektronicznym, napis na plecach tiszertu, czy mocowanie półki. Równie pomocne może być zamieszczenie na zdjęciu szczegółowych wymiarów poszczególnych elementów.

Artykuły pokazujemy z zasady na jednolitym i jasnym tle, aby skupić na nich uwagę. Ale niekiedy trzeba zrobić więcej. Niektóre produkty - jak ubrania lub elementy wyposażenia wnętrza - to przecież elementy większej całości. Wizerunku lub domu. To szalenie istotne rzeczy. Dlatego tego typu przedmioty powinny być także zaprezentowane w ich środowisku naturalnym – na modelce/modelu lub w umiejętnie zaaranżowanym wnętrzu. Należy pamiętać, że nawet najbardziej atrakcyjne zdjęcia czy filmy na nic nam się zdadzą, jeśli nie zaprezentujemy ich w kontekście, w jakim mogą zostać użyte. Jeśli zadbamy o to, aby nasz produkt został zaprezentowany w sytuacji i miejscu, w których ma być używany, klienci nie będą mogli się oprzeć przed zakupem właśnie w naszym sklepie. Realizowanie takiej strategii prezentacji produktu ma jeszcze jedną zaletę, sprawia bowiem, że nasz sklep staje się czymś więcej niż zwykły katalog z produktami.

Powstaje miejsce, które inspiruje i podpowiada optymalne rozwiązania 

Ważne jest tak naprawdę jedno – dostarczenie potencjalnemu klientowi zestawu argumentów i informacji wizualnych, które przekonają go do zakupu u nas. Strona produktowa daje nam też możliwości „dosprzedawania” innych produktów. Genialnie zaprojektowane e-commere’y z ubraniami prezentują opcje „how to wear it”, dające możliwość dokładania do koszyka rzeczy użytych w stylizacji. Koszyki i Wish Listy zsynchronizowane są pomiędzy wszystkimi urządzeniami, z których korzysta użytkownik.  Polecane produkty prezentowane są w oparciu o dane z poprzednich zakupów, oglądanych produktów, preferencji oraz aktualnych trendów. Samym komponowaniem prezentacji produktów zajmują się natomiast eksperci od budowy sklepów internetowych.

"Etykieta jest nieczytelna"

Równie ważny jak warstwa graficzna, jest opis produktu. A właściwie dopasowanie jego kształtu do charakteru oferty. Czyli wygląda to podobnie jak przy zdjęciach – nie ma jednej recepty. Przy sprzęcie elektronicznym i budowlanym ważne są parametry, przy modzie skład i rozmiar, a przy unikalnych lifestylowych produktach odpowiednio wciągająca opowieść.

To wydaje się dość oczywiste, a mimo to w sieci wciąż pojawiają się natchnione historie o wiertarkach i suche opisy fantazyjnych gadżetów wnętrzarskich. Tymczasem zadanie jest całkiem proste – na początku podajemy najważniejsze dla naszego klienta informacje, a potem resztę. Zaczynamy od najistotniejszych parametrów, pozostałe umieszczając w rozwijanym opisie. Budujemy historię od atrakcyjnej obietnicy, a wyjaśnienie chowamy w kolejnych paragrafach.

Wszystko to ma sens i cel po warunkiem, że znamy swoich klientów. Oczekują konkretów, czy robią zakupy z nieuświadomionymi potrzebami? A może zakup ma się w jakiś sposób wiązać z większą ideą, jak zero waste czy tolerancja? Bez odpowiedzi na te pytania zbudowanie dobrej oferty nie będzie możliwe. Sukces w sprzedaży w internecie sprowadza się do miksu trzech rzeczy: wiedzy o branży, w której działamy, wiedzy na temat naszych klientów oraz wiedzy na temat możliwości e-commerce’owych.

"To proszę mi to zapakować"

W żmudnym i czasochłonnym konstruowaniu sklepu internetowego chodzi tak naprawdę o to, by użytkownik szybko i sprawnie stał się klientem. Aby zaprowadzić go do przycisku [DO KOSZYKA] a następnie [KUP]. Buttony Call To Action muszą być więc maksymalnie dobrze widoczne i umieszczone w strategicznych miejscach.

Tak się składa, że potrafimy je znaleźć, ponieważ od lat tworzymy e-sklepy. I to takie, które sprzedają. Dobieramy sposób prezentacji zdjęć i opisów do charakteru sklepu, a Call To Action umieszczamy dokładnie tam, gdzie klikają odbiorcy oferty. Można się o tym łatwo przekonać, klikając w przycisk [KONTAKT>]. To początek bardzo przyjemnej i satysfakcjonującej ścieżki zakupowej, na której w koszyku lądują profesjonalne usługi doświadczonej agencji interaktywnej discipline.